Władze publiczne

Ogromna część tłumaczeń, o które zwracają się do mnie klienci, dotyczy działalności różnych, szeroko pojętych władz publicznych — oczywiście nie tylko polskich. Są to organy administracji rządowej i samorządowej, urzędy centralne i organy regulacyjne poszczególnych branż i sektorów, różne agencje rządowe, organy wymiaru sprawiedliwości, organy ścigania, przedstawicielstwa dyplomatyczne i organy międzynarodowe.

Charakterystyczną cechą takich tekstów jest to, że dotyczą one prawa, lecz zawsze w konkretnym zastosowaniu — przede wszystkim w zastosowaniu do jakiegoś konkretnego obszaru życia gospodarczego, czasem społecznego, kulturalnego, politycznego. Niemal zawsze dochodzą jakieś elementy organizacyjne, formalne, związane z wewnętrznym funkcjonowaniem organów, relacjami między nimi w systemowym usytuowaniu, procedurami i standardami ochrony praw jednostek.

Czasem potrafią to być bardzo techniczne i teoretyczne rozważania prawnicze o sporym poziomie szczegółowości, na dużym poziomie abstrakcji, których początkujący tłumacz często nie udźwignie i trzeba tu fachowca. Z drugiej strony najczęściej potrzebne jest zrozumienie kontekstu biznesowego i po prostu ludzkiego, realiów, celów. Do tego przydaje się doświadczenie — zwłaszcza szerokie doświadczenie pracy dla prawie wszystkich sektorów gospodarki i wielu innych obszarów działalności człowieka.

Oprócz kilkunastoletniego doświadczenia w tłumaczeniu tekstów dotyczących prawnej (i organizacyjnej, administracyjnej) strony działalności gospodarczej we wszystkich sektorach gospodarki niewątpliwie przydaje mi się w tych tłumaczeniach właśnie znajomość zagadnień teoretycznych dotyczących funkcjonowania państwa i jego organów, administracji, jak również to, że jako prawnik specjalizowałem się przede wszystkim w procedurach — w postępowaniu administracyjnym, cywilnym, karnym i każdym innym — lubiłem pisać pisma procesowe, analizować poruszane w nich problemy, rozwiązywać kazusy, argumentować, przekonywać.

To wszystko przydaje się niezależnie od tego, czy tłumaczymy z perspektywy interesanta, czy samego urzędu:

Interesant ma do zrealizowania cel. Aby to osiągnąć, musi przekonać organ do swojej wizji sprawy w bardzo podobny sposób, jak przekonuje klienta do zakupu albo zarząd czy radę nadzorczą do akceptacji swoich pomysłów. Oczywiście ma swoje prawa i prawo może teoretycznie stać po jego stronie, ale nie może być bierny, jeśli w praktycznym życiu chce osiągnąć sukces. Musi trafić do organu. Musi „sprzedać” organowi swoją wizję.

Organ z kolei ma obowiązki, do których należy wnikliwe rozpatrzenie sprawy, budowanie zaufania obywatela (a czasem innego organu władz) i przekonywanie go o słuszności podejmowanych rozstrzygnięć, tak aby rozstrzygnięcia te mogły cieszyć się autorytetem, być szanowane, dobrowolnie wykonywane, rzadziej zaskarżane, aby sam organ dawał w społecznym odczuciu rękojmię bezstronności, rzetelności, sprawiedliwości i fachowości. To wszystko musi wybrzmiewać w tekstach wychodzących z organu.

To wszystko rozumiem i to staram się klientom zawsze zapewnić. Nie zastępuję prawnika ani urzędnika, ale umożliwiam mu — jako jeden z czynników — wykonywanie pracy najlepiej, jak to jest możliwe, bez strat na tłumaczeniu. Jeśli się chce brzmieć pewnie i przekonująco, autorytatywnie i zarazem perswazyjnie, w języku obcym, to nie wystarczą do tego umiejętności osoby z certyfikatem, względnie „zaczynającej swoją przygodę z tłumaczeniami”. Języka ojczystego zresztą też to dotyczy.